Nowa Galicja

 

Ziemia Brzozowska

 

Zielone Bieszczady

Trasy Piesze

Gmina Dydnia

Szlak Architektury Drewnianej (trasa nr 1 krośnieńsko - brzozowska 134 km), na której ciągu znajdują się drewniane kościoły w Jabłonce i Obarzymie oraz plebania w Dydni.

Szlak Ikon (dydaktyczny, niebieskie znaki) wychodzi i wraca do Sanoka, na jego trasie znajduje się cerkiew w Uluczu, kładka w Witryłowie oraz świątynie w Końskiem i Krzywem.

Gmina Nozdrzec

Nozdrzec to jedna z najpiękniejszych gmin w Polsce. Każda z miejscowości, wchodzących w skład tego urokliwego zakątka Polski szczyci się bogatą historią, tradycją, znacznym dorobkiem kulturalnym i społecznym, które wypracowany został przez wiele pokoleń mieszkańców. Właśnie dlatego powstał dział "Spacerkiem po gminie" ...

Hej ho, hej ho,
na grzyby by się szło...

Zapraszam do Spacerku po... lesie, a konkretniej pisząc na grzybobranie. Jesień za pasem, ale jeszcze gdzieniegdzie w lesie można znaleźć dorodnego prawdziwka czy stadko opieniek miodowych rosnących gromadnie.

Wielokrotnie pisałem, że na obszarze Gminy Nozdrzec spotkać można praktycznie w każdej wsi miejsca, gdzie rosną grzyby. Ukształtowanie powierzchni i znaczna lesistość sprawiają, że warto się będąc tu wybrać na grzyby, które rosną już od czerwca, aż do listopada. Dziś jedziemy do Wesołej, gdzie lasów nie brakuje, a owoców leśnych rośnie wiele. Już na początku muszę zaznaczyć, że z grzybami nie ma żartów. Po pierwsze,k ażdy uważa się na nich zna, po drugie prawie każdy je zjada, a po trzecie wszyscy uwielbiają je zbierać, nie trudno więc o pomyłkę, która może nas wiele kosztować. O popularności wypraw na grzyby świadczy ot chociażby to, że pisali o nich najwięksi poeci z Adamem Mickiewiczem na czele. Od przepisów na grzybowe potrawy puchną książki kucharskie. Ja, wybierając się do lasu stosuję się do wielu zasad, które podczas naszej wirtualnej wędrówki chcę Państwu przekazać.

Przed udaniem się na grzybobranie należy zaopatrzyć się w odpowiedni ubiór. Przede wszystkim trzeba zadbać o wysokie i wygodne buty. Pamiętajmy, że w lesie spotkać można wiele owadów, które nie koniecznie są naszymi przyjaciółmi, no i nie podrapiemy się na leśnych ostrężynach. Ważne jest też, aby buty były nieprzemakalne, w lesie jest zwykle wilgotno, a żadna to przyjemność spacerować w mokrym obuwiu. Kolejną kwestią są spodnie, które nie dość, że powinny być długie to jeszcze warto, aby posiadały kieszenie na tyle głębokie, aby móc schować w nich butelkę wody mineralnej czy coś słodkiego. Spacerując długo po lesie ma pewno poczujemy się głodni czy spragnieni. Bluza, kolejny ważny element stroju grzybiarza, powinna mieć długi rękaw. Jeśli jest ciepło i będziemy mieć odsłonięte ręce, pamiętajmy, aby korzystać z preparatów odstraszających kleszcze i komary. Grzybobranie ma przecież być przyjemnością, a nie ciągłą walką z komarami i muchami.

Nie można zapomnieć o czapce, najlepiej z daszkiem, która ochroni nas przed. spadającymi z drzew kleszczami. Co ważne i warte zapamiętania, do lasu nie powinniśmy zakładać jaskrawych strojów! Takie kolory niestety przyciągają wspomniane już kleszcze. I na koniec dwa atrybuty grzybiarza, bez których nie warto nazywać się grzybiarzem, - ostry nożyk i koszyk, w którym grzyby mają dostęp do powietrza i przy dłuższym pobycie w lesie będą mogły "oddychać". Tak ubrany i zaopatrzony w odpowiednie narzędzia wchodzę do pięknego bukowego weselskiego lasu. Po krótkiej chwili spotykam innych grzybiarzy, którzy zadowoleni idą z pełnym koszami różnorakich grzybów. Nie zrażam się tym jednak ponieważ wiem, że mamy wysyp więc i ja zapełnię swój koszyk. Nie pomyliłem się. Nie uszedłem daleko i w miejscu, gdzie była dość wilgotna ściółka trafiłem na sporo podgrzybków brunatnych. Wspaniałe do marynowania. Podgrzybek jest ceniony wśród zbieraczy. Występują przeważanie w lasach iglastych i liściastych, zwykle w starych drzewostanach. Spotkać go można w mchu, na polankach, pod drzewami tuż przy pniu. Górna powierzchnia kapelusza ma barwę ciemnobrązową do prawie czarnej. Dolna pokryta dość grubą i zwartą warstwą rurek o barwie od bladożółtej do żółtozielonej. Kapelusz zmienia się wraz z jego rośnięciem: początkowo półkolisty, później wypukły, a wreszcie płaski dla dużych osobników. Trzon dość gruby pękaty i krępy albo cienki i cylindryczny, zwarty o barwie jasnobrązowej.

Ledwo rzekł to, wtem patrzy, a z boruMaszeruje pułk muchomorów:"Przychodzimy z muchami wojować,
Ty nas, królu, na wojnę prowadź!"

Co ciekawe w idąc dalej leśną ścieżką wśród kolejnych podgrzybków spotykam mnóstwo grzybów trujących, np. muchomora czerwonego. Tu przypomnę, że zawsze należy zbierać i zjadać grzyby, co do których mamy absolutną pewność, że nie są gatunkami trującymi. Jeśli mamy wątpliwości, spytajmy osób bardziej doświadczonych lub sięgnijmy po atlas z grzybami jadalnymi. Przy małej znajomości grzybów najlepiej nie zbierać okazów z blaszkami pod kapeluszem, wśród nich są gatunki śmiertelnie trujące. Istnieją jednak takie grzyby jadalne posiadające blaszki, których w weselskim lesie nie brakuje. Zaliczę tu przede wszystkim takie smaczne gatunki jak: kanie czubajki, opieńki miodowe, gołąbki oraz rydze.Zastękały czubajki:

"Wpierw musimy wypalić fajki,
Wypalimy je, królu, do zimy,
W zimie z tobą na wojnę ruszymy."

Kania czubajka to jeden z moich ulubionych grzybów. Pospolity grzyb jadalny, stosunkowo duży, czasem można znaleźć giganty o wadze prawie kilograma. W kuchni jest niezwykle ceniona. Jada się głównie kapelusze dorosłych osobników, które uchodzą za rarytas, panierowane w jajku są porównywane w smaku do kotleta schabowego. Ale trzony także są godne polecenia. Opieńka miodowa, jak sama nazwa wskazuje rośnie na starych pniach drzew. Jest groźnym pasożytem większości drzew bo poraża ich system korzeniowy. W Polsce opieńka miodowa jest bardzo pospolita i występuje gromadnie nawet do kilkudziesięciu osobników w jednym miejscu, zrośnięte razem. Owocniki żółtawobrązowe, mają półkolity, a później płaski a nawet wklęsły okrągły kapelusz z charakterystycznymi cętkami, takie ścieralne łuski,trzon wysmukły z jasnym pierścieniem. Gołąbek zielony występuje w prześwietlonych lasach liściastych lub różnogatunkowych, najczęściej pod dębami, bukami i brzozami. Gatunek w Polsce pospolity, nie występujący jednak gromadnie. Owocniki moją okrągły, dość gruby i spłaszczony kapelusz, cylindryczny, gruby trzon. Górna powierzchnia kapelusza ma barwę szaro-zieloną, podczas suchej pogody występują charakterystyczne spękania, zwłaszcza na starych owocnikach. Blaszki grube, najpierw białe, potem blado-kremowe. Jest to grzyb o najwyższej wartości odżywczej I smakowej. Może być nawet spożywany na surowo, jako domieszka do różnego rodzaju surówek i sałatek.

Rydz natomiast występuje najczęściej w pobliżu młodych świerków, rzadziej pod sosnami lub w lasach mieszanych. Owocuje od lipca, czasem trochę wcześniej, mniej więcej do końca października. W Polsce uznawany jest za gatunek pospolity, szczególnie w górach. Owocniki średniej wielkości, barwy pomarańczowej, z ciemniejszymi smugami na górnej powierzchni kapelusza (w miejscach zgniecionych występują brudno-zielone plamy). Grzyb powszechnie znany i uważany za jeden z najsmaczniejszych, zwłaszcza duszony w maśle, poza tym jest chętnie marynowany, solony. Znajdując go, aż chce się zaśpiewać fragment piosenki Haliny Majdaniec:

„Rudy, rudy, rudy, rydzJaka piękna sztuka

Rudy, rudy, rudy, rydz
A ja rydzów szukam
O rudy, rudy, rudy, rydz
Mam na rydza smaczek
Rudy, rudy, rudy, rydz
Lepszy niż maślaczek”.Idąc dalej wchodzę do małego młodnika jodłowego i... nareszcie....
Król Borowik Prawdziwy szedł lasem
Postukując swym jedynym obcasem,
A ze złości brunatny był cały,
Bo go muchy okrutnie kąsały.
Tedy siadł uroczyście pod dębem
I rozkazał na alarm bić w bęben:

"Hej, grzyby, grzyby,
Przybywajcie do mojej siedziby,
Przybywajcie orężnymi pułkami.
Wyruszamy na wojnę z muchami!"

Znalazłem dwa piękne borowiki. Rosną one głównie w lasach iglastych, ale lubią także bory dębowe i bukowe. Kolor ich kapelusza zależy od miejsca występowania – bywają jasno i ciemnobrązowe. Trzon (nóżka) bywa bulwiasta, ale czasem i wysmukła lub maczugowata. Biały miąższ po przekrojeniu nie zmienia barwy, przyjemnie pachnie i smakuje wybornie.

Ale to nie koniec niespodzianek. Idąc dalej spotykam jednego z najpopularniejszych grzybów na tym terenie – koźlarza szarego. To jeden z najpospolitszych grzybów w polskich lasach. Wytwarza owocniki w dużych ilościach od czerwca do października występuje we wszystkich rodzajach lasów ale najczęściej pod brzozami, z którymi żyje w symbiozie i stąd jego liczne nazwy. Owocniki są dość duże, kapelusz miękki i poduszkowaty rośnie nawet do 15 cm, podczas wilgotnej pogody trochę oślizły.

W koszyku robi się coraz ciężej, ale brakuje mi jeszcze kilku gatunków grzybów, które rosną w specyficznych miejscach. W poszukiwaniu koźlarza czerwonego poszedłem na skraj lasu. Nie omyliłem się. Są, cała gromada. Występuje na polanach leśnych, w niewielkich zagajnikach, na obrzeżach lasu, a najlepiej pod brzozami i osikami, z którymi współżyje. Młode – wspaniałe do marynowania, a starsze do duszenia. Po prawdziwkach chyba najbardziej poszukiwany grzyb. Wychodząc z lasu natrafiłem na kilka maślaków. Grzyb ten występuje w lasach sosnowych i mieszanych, oraz młodnikach sosnowych jak i polanach porośniętych samosiewem sosen. Zwykle na terenach piaszczystych, ale nie ma specjalnych upodobań glebowych. Owocuje w okresie od maja do października, a czasami nawet w listopadzie i grudniu. Wszystkie maślaki są bardzo smaczne, występują obficie i dość szybko się je zbiera.

Wojowały grzybowe zuchy,
Pokonały aż cztery muchy.
Król Borowik winszował im szczerze
I dał wszystkim po grzybowym orderze
I pamiętajmy, że w lesie nie wolno hałasować ani go zaśmiecać Gdy jesteś w lesie, zachowaj ciszę. Nie niszcz grzybów trujących, gdyż są one są pożywieniem dla zwierząt leśnych. Nie niszcz starych grzybów ponieważ rozsiewają zarodniki, z których wyrosną nowe grzybki.

Grzybobranie w Wesołej zakończyło się sukcesem. Znalazłem cały koszyk rożnych grzybów, z których teraz przygotuje sos, marynaty a część z nich zasuszę.
A najlepszy sos grzybowy przygotowuje z pewnością pani Teresa Bobola, prezes KGW w Warze. Specjalnie dla mnie zdradziła swój przepis:
Sos grzybowy ze świeżych grzybów
40 dkg świeżych grzybów
5 dkg cebuli
zielenina
3 dkg mąki
⅛ l śmietany
sól, pieprz

Grzyby
oczyścić z ziemi i piasku, przyciąć trzony, opłukać, pokroić w drobne,
cienkie paski. Cebulę obrać, opłukać, pokroić w drobną kostkę, dodać do
grzybów. Zalać ¼ l wody, dusić pod przykryciem do miękkości, podprawić
mąką, przyprawić solą, pieprzem, zagotować.
Połączyć ze śmietaną. Można dodać 2 – 3 dkg masła, 1 łyżkę siekanego koperku i siekanej zielonej pietruszki.Dziękuję Państwu za naszą kolejną wirtualną podróż i zapraszam do kolejnych wycieczek po Gminie Nozdrzec.

Kolejna podróż ze \"Spacerkiem...\" to wyprawa do miejsca w Gminie Nozdrzec, gdzie każdy turysta zdecydowanie zapomni o troskach i kłopotach. W Magierowie, bo o nim dziś mowa odnaleźć można spokój, a oczy nacieszyć pięknem krajobrazu.

Osobiście uważam, że Magierów jest miejscem jeszcze nie do końca odkrytym lub też co niestety może być prawdziwe, częściowo zapomnianym przez turystów. Żywię głęboką nadzieję, że nasza krótka wirtualna wycieczka sprawi, że niedługo wiele osób skorzysta z zaproszenia do tego niezwykłego miejsca w Gminie Nozdrzec.

Mimo, że w powietrzu czuć już oznaki jesieni, temperatura na zewnątrz spada i coraz częściej pada deszcz, przysiółek, który \"opatulony\" jest przez bogaty drzewostan wygląda przepięknie. Liście złocą się, ostatnie prace porządkowe przed zimą już w zasadzie zakończone i tylko gdzieniegdzie pachnie jeszcze dymem z ognisk, oznaką ostatnich prac polowych.

Dojeżdżam do przysiółka i od razu zachwycam się przyrodą, która mnie tu otacza. Występują tu naturalnie ukształtowane tarasy widokowe, posiadające typowo podgórski charakter oraz malownicze krajobrazy Spotkać też można wiele zwierząt, nie tylko tych.udomowionych.

Zatrzymuję się w pobliżu kościoła w Magierowie i rozpoczynam zwiedzanie od przesympatycznego akcentu. Spotykam miejscowych gospodarzy, którzy zaopiekowali się młodą, śliczną sarenką. Znaleźli ją chorą podczas prac polowych, ale jak widać na zdjęciu ma się dobrze. Chętnie podchodzi do ludzi, dlatego też z łatwością mogę ją dla Państwa sfotografować.Historia Magierowa jest długa i myślę, że śmiało mogę powiedzieć, bardzo zbliżona do tej, którą opisałem przy okazji spacerku po Wołodzi. Kiedyś Magierów tętnił życiem, dziś tak już nie jest, ale wraz z rozwojem i popularyzacją agroturystyki to miejsce w niedalekiej przyszłości z pewnością stanie się miejscem chętnie odwiedzanym i być może przyczyni się to do rozwoju jego osadnictwa.

Magierów po raz pierwszy w dokumentach pojawił się w połowie XVII wieku. Jak podaje A. Fastchnat w książce „Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650” o przysiółku napisano w dokumencie wydanym w Sanoku z 1652 roku. Magierów występuje w nim jako przysiółek Wesołej.

Pierwsi osadnicy, podobnie jak to było w przypadku Ujazd oraz Rytej Górki wywodzili się z chłopów, pracowników folwarku z Wesołej. Istnieje problem z podaniem od czego wywodzi się nazwa przysiółka, najprawdopodobniej pochodzi ona od nazwy przepływającej niedaleko rzeki Magiery.

 Wspomniałem już, że największa chyba naturalna atrakcją turystyczną tych okolic jest przepiękne ukształtowanie terenu oraz bogata leśna roślinność. Magierów położony jest około 400 metrów n.p.m.. Przed wojną obfitował w ogromne drzewa, te jednak zostały wycięte i wywiezione przez hitlerowców do Niemiec. Niemniej jednak do dziś osada ta szczyci się bogatym zalesieniem. 

Z pewnością, jak to już zauważyłem na początku problemem Magierowa jest jego słabe zaludnienie. Obecnie mieszka tu około 60 osób. Najwięcej ludności mieszkało tu w okresie I wojny światowej. Na ten okres przypada czas największej świetności wsi. Wtedy to też, w miarę stałego napływu ludności zapoczątkowano budowę szkoły, którą właśnie oglądam.

Przed wojną zorganizowano prywatną szkółkę - filię szkoły w Wesołej, gdzie uczono podstaw pisania i czytania. Stopniowo jednak na skutek opuszczania ludności szkołę zlikwidowano. Dziś budynek został przepięknie wyremontowany i przebywa w prywatnych rękach. Dodatkowo wypada nadmienić, że jego nowi właściciele hodują dwa wesołe kucyki.

Drugą sprawą trapiącą mieszkańców był brak dobrej drogi dojazdowej. Dlatego też ważnym dla Magierowa wydarzeniem było wytyczenie i utwardzenie odcinka drogi, która połączyła Magierów z drogą na trasie Przemyśl - Dukla. Trasa pokryta równym asfaltem pozwala na bezproblemowe dotarcie do przysiółka. Jedzie się po niej znakomicie.

W czasach, gdy w Magierów przeżywał okres najliczniejszego zaludnienia w przysiołku Gminna Spółdzielnia \"Samopomoc Chlopska\" prowadziła sklep spozywczy (kiosk) , w którym mieszkańcy mogli zapatrzeć się w podstawowe produkty spożywczo-przemysłowe. Do dziś mieszkańcy Magierowa wspominają, że w latach, gdy funkcjonował podczas ostrych zim często przez wiele dni nie było dostaw towarów.

Były to czasy, kiedy ludzie mieszkający na tym terenie pracowali przede wszystkim w okolicznych większych ośrodkach miejskich jak Brzozów czy Dynów. Wtedy to też obudziła się w miejscowych propozycja zjednoczenia się pod szyldem OSP.

Istniejąca w Magierowie jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej powstała w 1954 roku z inicjatywy Pawła Żebraka. W latach 1968-1978 wybudowano w Magierowie Dom Strażaka. Obecnie funkcję Naczelnika pełni pan Henryk Tomoń. Jednostka posiada samochód strażacki marki \"Mercedes Daimler\".

Często powiada się, że o istnieniu zwartej wiejskiej społeczności decyduje to, że na jej terytorium powstaną dwie najważniejsze instytucje OSP oraz Parafia. Pierwszą już Państwu przedstawiłem. Druga zaś powstała w latach 80. ubiegłego wieku.

Dzięki uprzejmości pani Jadwigi Szerszeń mam przyjemność zwiedzić magierowski kościółek.

Historia świątyni jest ciekawa. Mieszkańcy Magierowa mieli poważny kłopot z dojazdem do sąsiednich kościołów w Izdebkach, Wesołej czy Baryczy. Inicjatorem budowy kościoła był ks. Władysław Szypuła, proboszcz Wesołej. Najpierw to na ziemi należącej do rodziny Majdów w miejscu starego domu wybudowano punkt katechetyczny. Ten następnie powiększono i powstał tu mały kaplicę mszalną, następnie kościółek.

Świątynia wybudowana jest z cegły palonej i pustaków ceramicznych, pokryty blachą. Okna ma metalowe szklone tzw. szkłem katedralnym. Jest to kościół jednonawowy, dosyć przestronny. Kościół poświęcony został przez bp Stefana Moskwę 15 lipca 1985. Dla zainteresowanych podam jeszcze wymiary kościółka: długość 20,5 metra, szerokość 9,3 metra, wysokość 3,5 metra (z wieżyczką – 15,5 metra). Jest bardzo ważnym miejscem, nie tylko kultu, ale i integracji miejscowej ludności. Mieszkańcy spotykają się tu podczas ważnych świąt, organizują nabożeństwa majowe oraz różańcowe.

Wartym odnotowania jest na pewno fakt, że w Magierowie urodzili się księża Józef Domaradzki oraz Józef Gibała. Pierwszy z wymienionych był m.in. duszpasterzem akademickim w Bytomiu oraz proboszczem w Rudzie Śląskiej. Drugi zaś dał się poznać jako twórca Świetlicy Terapeutycznej dla dzieci specjalnej troski w Toruniu oraz dyrektor domu Dziecka w Prałkowicach.

Przechadzając się po Magierowie nie trudno zauważyć, jak gospodarze remontują swoje domy, nadając im nowoczesny kształt w dawnym stylu. Kiedyś już często zapomniane chałupy, dziś pięknieją i rosną w oczach, ciesząc zwłaszcza turystów, którzy coraz częściej osiedlają się tu podczas ferii czy wakacji. Dlatego też myślę, że to właśnie letnicy niedługo propagując miejscowe tereny zasiedlą Magierów i nadadzą mu jeszcze piękniejszy wygląd.

Czas powoli kończyć naszą podróż. Myślę, że warto tu wybrać się, zwłaszcza latem i jesienią, na rowerze lub samochodem i zorganizować sobie piknik na jednaj z pobliskich polan.

Dzisiaj słoneczko
Tak zaświeciło,
Że aż na duszy
Robi się miło.
Czekamy wszyscy,
By piękna wiosna
Dużo radości
Dla nas przyniosła.
„Wiosna”
K. Sławińska

Gdy w kwietniu słońce grzeje coraz mocniej, w Gminie Nozdrzec roślinność budzi się do życia. Mieszkańcy i turyści z niecierpliwością czekają na pierwsze kwiaty, zielone listki na drzewach i krzewach.

Mimo, że są małe i niepozorne, właśnie te sprawiają nam najwięcej radości. Zapraszamy do wiosennego wirtualnego spaceru w poszukiwaniu pierwszych oznak wiosny.„Kwiatuszku malutki,
 Kwiatuszku drobniutki,
Jesteś taki skromniutki.
Kołderką puchową przykryty.
Główeczkę spod niej wychylasz”.
„Przebiśnieg”
G. SchneiderPierwsze uczucia, to kwiaty wiosenne,
Co się własną upajają wonią:
Przed żywszym blaskiem jeszcze w cień się chronią
I wierzą jeszcze w swe trwanie niezmienne…
„Pierwsze uczucia, to kwiaty wiosenne”.
A. Asnyk

Nie trzeba do tego fachowca,
Bo każdy z miejsca zdoła
Odróżnić alpejski fiołek
Od leśnego fiołka,
Albo od zwykłego fioła.
„Portrety Kwiatów”
L. J. Kernmlecze
wiosenne mlecze
z góry
słoneczko piecze
dzień niespodzianek
w drzewach
zielone cienie
skaczą
złote promienie
na głowie wianek”
„Radosna piosenka”
A. Wojdecka

Sam wędrowałem, jak obłoczek
Często sam płynie przez przestworza,
Gdy nagle widok mnie zaskoczył
Złotych żonkili tłumu, morza;
Od wód jeziora aż po drzewa
Tańczyły - wiatr im w takt powiewał.
„Żonkile”
W. Wordsworth   

Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa Inwestująca w Obszary Wiejskie.
Projekt pn. NORDIC WALKING PARK POŁUDNIE PODKARPACIA współfinansowany ze środków Unii Europejskiej
w ramach działania 421 "Wdrażanie projektów współpracy" objętego Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007–2013.
Instytucja Zarządzająca Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007–2013 – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
JSN Nuru template designed by JoomlaShine.com